Wyjaśniamy, jak działa unijne prawo w praktyce

obserwuj nasze social media

Udostępnij

“STRAŻNICY PRAW KONSUMENTÓW”: Artykuł 3.

Poniższy artykuł pt. “Wyjaśniamy, jak działa unijne prawo w praktyce” powstał w ramach realizowanego w okresie: 01 maja 2025 r. do 31 października 2026 r. projektu pt. “Strażnicy Praw Konsumentów”. Przygotowany przez nas szereg publikacji ma na celu rozwój działalności strażniczej Fundacji, w kwestii ochrony konsumentów i użytkowników w sieci.

Zapraszamy do lektury!

 

Codziennie stykamy się z reklamami, ofertami, promocjami i telefonami od konsultantów. Czasem ktoś próbuje nam coś sprzedać, innym razem zachęcić do udziału w konkursie, a jeszcze innym – przypomnieć o niezapłaconej fakturze. Czy każde z tych działań to „praktyka handlowa”? I czy każda osoba dokonująca zakupu to „konsument”? W świetle unijnego prawa – niekoniecznie.

W ramach Dyrektywy 2005/29/WE, dotyczącej nieuczciwych praktyk handlowych, pojęcie praktyki handlowej ma bardzo szerokie znaczenie. Obejmuje nie tylko samą sprzedaż, ale również wszystkie działania komunikacyjne, promocyjne i marketingowe podejmowane przez przedsiębiorcę w relacji z konsumentem – zarówno przed, w trakcie, jak i po zawarciu umowy. Co istotne, dotyczy to nie tylko sytuacji typowej reklamy w telewizji czy na stronie internetowej. Równie dobrze może chodzić o rozmowę telefoniczną, SMS, ulotkę czy działanie windykacyjne podejmowane po dokonanej transakcji.

Dyrektywa mówi wyraźnie: praktyką handlową może być każde działanie lub zaniechanie przedsiębiorcy, które jest bezpośrednio związane z promocją, sprzedażą lub dostawą produktu. A przez „produkt” rozumie się nie tylko towar w klasycznym sensie – ale również usługi, nieruchomości, prawa majątkowe czy obowiązki wynikające z umowy. Dla Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej nie ma znaczenia, czy przedsiębiorca działał tylko raz, wobec jednej osoby – takie pojedyncze działanie również może być uznane za praktykę handlową. Prawo unijne nie wymaga, by nieuczciwe działania były masowe czy systemowe – liczy się ich charakter i wpływ na konsumenta.

Co ciekawe, za praktykę handlową może zostać uznane nawet działanie windykatora. Trybunał stwierdził, że próby odzyskiwania długu, także w sytuacji, gdy wierzytelność została przeniesiona na zewnętrzną firmę, są kontynuacją relacji handlowej i muszą spełniać te same standardy uczciwego postępowania. W praktyce oznacza to, że działania windykacyjne również mogą zostać ocenione pod kątem uczciwości i przejrzystości wobec konsumenta.

Nie wszystkie działania rynkowe podlegają ocenie na gruncie tej dyrektywy. Prawo unijne wskazuje wyraźnie, że przepisy o nieuczciwych praktykach handlowych nie obejmują działań, które nie wpływają negatywnie na interesy gospodarcze konsumentów.

Innymi słowy – jeśli coś nie szkodzi konsumentowi ekonomicznie, nie podlega ocenie według tej dyrektywy. Nie wchodzą tu również w grę kwestie związane ze zdrowiem, bezpieczeństwem czy ochroną środowiska, a także normy dotyczące „dobrego smaku i przyzwoitości” – na przykład w reklamach. Każde państwo członkowskie może mieć tu własne regulacje, niezależnie od prawa unijnego.

A kim właściwie jest „przedsiębiorca” w rozumieniu przepisów dyrektywy? Tu również prawo UE stosuje szeroką definicję. Przedsiębiorcą jest każda osoba – fizyczna lub prawna – która działa w ramach działalności handlowej, gospodarczej, rzemieślniczej lub w ramach wolnego zawodu. I co istotne – również osoby działające w imieniu lub na rzecz innego przedsiębiorcy. Tak więc nawet jeśli ktoś formalnie nie prowadzi działalności gospodarczej, ale promuje cudzy produkt, działa jako pośrednik lub „zleceniodawca reklam”, może zostać uznany za przedsiębiorcę.

W praktyce może się więc zdarzyć, że osoba prywatna, sprzedająca regularnie towary w internecie, prowadzi działalność na tyle zorganizowaną i częstą, że zostanie potraktowana jako przedsiębiorca – i podlega odpowiednim przepisom. Podobnie będzie w przypadku organizacji charytatywnej, która prowadzi odpłatne kursy lub usługi – niezależnie od tego, że formalnie działa „non profit”. Nawet niektóre instytucje publiczne mogą zostać uznane za przedsiębiorców, jeśli wchodzą w relacje rynkowe z konsumentami – co potwierdził Trybunał Sprawiedliwości UE w wyroku dotyczącym niemieckiego ubezpieczyciela zdrowotnego.

Z kolei za konsumenta uznaje się każdą osobę fizyczną, która działa w celu niezwiązanym z działalnością gospodarczą. To rozróżnienie może wydawać się proste, ale w praktyce bywa problematyczne. Czy ktoś, kto prowadzi działalność gospodarczą, ale jednocześnie kupuje coś „prywatnie” – np. pralkę do domu – jest konsumentem? Zazwyczaj tak, ale każdorazowo ocena należy do organów stosujących prawo.

Unijne przepisy opierają się również na tzw. teście przeciętnego konsumenta. To nie znaczy jednak, że mamy tu do czynienia z jakimś statystycznym obywatelem. Przeciętny konsument to osoba wystarczająco dobrze poinformowana, uważna i ostrożna – taka, jakiej można by się racjonalnie spodziewać. Przy ocenie konkretnej sprawy bierze się pod uwagę nie tylko treść przekazu reklamowego, ale też to, jak odbierze go typowy konsument – w danym kraju, kontekście społecznym, językowym i kulturowym. Trybunał Sprawiedliwości wielokrotnie podkreślał, że nie chodzi o osobę naiwną czy zupełnie nieświadomą, ale też nie o prawnika specjalizującego się w ochronie konsumentów.

Co ważne, jeśli dana praktyka kierowana jest do konkretnej, bardziej podatnej grupy – np. dzieci, seniorów, osób z niepełnosprawnością – to jej ocenę trzeba przeprowadzić właśnie z perspektywy takiej grupy. Innymi słowy, jeśli reklama może wprowadzić w błąd dziecko, ale nie dorosłego, to i tak może zostać uznana za nieuczciwą. Taka ochrona ma zapobiegać wykorzystaniu zaufania i łatwowierności osób, które nie mają pełnej świadomości mechanizmów rynku.

Unijne prawo bardzo szeroko definiuje zarówno to, czym jest praktyka handlowa, jak i kto jest konsumentem, czy przedsiębiorcą. Cel jest prosty – zapewnić każdemu, kto uczestniczy w rynku jako klient, możliwie wysoki poziom ochrony. Bez względu na to, czy kupujemy samochód, kosmetyk, usługę doradczą czy bilet do kina – mamy prawo do uczciwej informacji i wolności od manipulacji. A przedsiębiorcy – niezależnie od tego, czy są prywatną osobą, firmą, fundacją czy urzędem – muszą przestrzegać wspólnych zasad gry. Bo rynek to nie tylko miejsce sprzedaży – to również przestrzeń odpowiedzialności.

 

autor: Hubert Plichta

🢡  Więcej informacji o projekcie „Strażnicy Praw Konsumentów”:  Strażnicy Praw Konsumentów (klik)
🢡  Link do artykułu w wersji publicystycznej:  „Wyjaśniamy, jak działa unijne prawo w praktyce” artykuł (klik)
🢡  Znajdziesz nas również na:  https://www.facebook.com/LexCultura/posts/ 

Artykuł powstał w ramach realizacji zadania publicznego pn. „Strażnicy Praw Konsumentów” sfinansowanego ze środków Narodowego Instytutu Wolności – Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego w ramach Rządowego Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030 PROO.

Zobacz również

Wyzwania przed systemem ochrony konsumentów w świetle AI

Dark patterns – jak strony internetowe manipulują naszymi decyzjami?

Influencerzy pod lupą UOKiK. Gdzie kończy się autentyczność, a zaczyna ukryta reklama?